Tegoroczna Noc Kupały, czyli ta najkrótsza w roku, była w Drawsku Pomorskim również czarodziejska. A to za sprawą widowiska plenerowego wystawionego w parku nad rzeką Drawą i opartego na motywach „Starej baśni" J. I. Kraszewskiego. Wzorując się na tej powieści zaśpiewano w głos: „Tyś życiem, szczęściem, nadzieją, tyś bóg nasz! Kupało! Kupało królu, dniom naszym panuj bez chmury, do życia obudzaj chuć, tyś życia dawca Kupało. Siej, żyw i budź!"

Wiernie odegrano dramatyczne losy porwanej w tę noc dziewczyny, co wcześniej zapowiedziała wiedźma Jaruha, głosząc wszem i wobec, że „Kupała bóg gorący,/ dziewcząt dość nacałował/ w sposób gorszący./ A po jedną najkraśniejszą/ przyjechał pan na koniku,/ i porwał ją przy gaiku...". Wcześniej jednak zgodnie z prastarą tradycją chłopcy skakali przez ognisko, a dziewczęta puszczały wianki na wodzie. Radowali się wszyscy, bo także widzowie poszli w ślad aktorów wcielających się w historyczne postaci.
Aż nagle to wielkie radowanie się przeciął dramatycznie głos porwanej dziewczyny: „Po co mnie brał siłą? Mieczyk mu błyszczał u boku. Milczałam przyczaiwszy się, by jemu się zdało, że mnie ugłaskał... Mówił, że mnie miłuje i dlatego gwałt uczynił... Patrzałam mu w oczy, a jego mieczyk już drżał w mojej dłoni... Schylił się, chcąc pocałować gdym mu mieczyk w piersi wbiła... jego własny... Chwycił za piersi rękami i spadł na ziemię... a jam z koniem poleciała...". Ożyła także „Pieśń świętojańska o Sobótce" J. Kochanowskiego, której słowa wplatane były w śpiewy pląsających Rusałek.

Reżyser i scenarzysta widowiska Joanna Mączkowska wpisała odgrywane fragmenty „Starej baśni" w szersze i bardziej współczesne tło gdzie wszystko zakończyło się happy endem. Nawet wiedźma Jaruha za dotknięciem kwiatu paproci zamieniła się w cud dziewicę, a nieszczęśliwa miłość młodej pary w najzupełniej szczęśliwe bo wzajemne uczucie.
I nie mogło być inaczej w tę wyjątkową noc nad Drawą w Drawsku Pomorskim. Rozbawiona, choć momentami także wzruszona publiczność, nagrodziła twórców widowiska wielkimi brawami. A gdzieś ponad ich głowami unosiły się duchy J. I. Kraszewskiego i J. Kochanowskiego, które wskrzeszono tu do życia.

Tekst i zdjęcia: [